konsumenci zmotoryzowani reagują na bodźce w kontekście własnych oczekiwań, co oznacza, że to, jakie mamy oczekiwania, determinuje nam niejako nasz sposób postrzegania rzeczywistości. Aby więc nasze reklamy były postrzegane przez konsumentów tak jak my byśmy tego sobie chcieli, musimy trafić niejako już na wstępie w ich oczekiwania, choćby nawet owe oczekiwania były jak najbardziej prymitywne i jak najbardziej nieuświadomione przez konsumentów. Zasada w psychologii jest taka, że im większe konsument ma potrzeby określonego rodzaju, tym bardziej będzie ignorował bodźce, które nie odpowiadają oczekiwaniom, a będzie poszukiwał tych bodźców, które są zgodne tematycznie czy emocjonalnie z jego potrzebami, motywami aktualnego działania. Wniosek z tego jest dość prosty – konsumenci postrzegają rzeczy takimi, jakie chcieliby je widzieć, albo jakimi raczej potrzebują je widzieć, co jest w gruncie rzeczy dla marketingowców dość dobrą wiadomością. Aby posłużyć się przykładem powiemy, że konsumenci zmotoryzowani chętniej oglądają reklamy telewizorów niż ci, którzy nie mają nawet prawa jazdy.

Comments are closed.